Kacper Ziejewski

Angielski dla introwertyków – jak przełamać barierę w mówieniu?

szkoa tongue-twister

Milczenie, które odnalazło swój głos. Jak introwertyk pokochał angielski i stworzył własną szkołę językową.

Niewidzialny w tłumie gaduł

Znałem dobrze angielski, ale mało osób o tym wiedziało.

Zazwyczaj niewiele mówiłem, choć w głowie miałem ułożone zdania i nie miałem problemu ze słownictwem.

Przez lata czułem się z tym fatalnie. Byłem uwięziony w przekonaniu, że coś jest ze mną nie tak.

Ze wszystkich stron słyszałem ten sam mit:

„Jesteś introwertykiem, więc musisz wyjść ze swojej skorupy. Otwórz się na ludzi. Bądź bardziej przebojowy”.

Próbowałem.

Zmuszałem się do udziału w gwarnych zajęciach, wierząc, że tradycyjne kursy angielskiego i ich narzucona dynamika w końcu mnie „przełamią”.

Efekt?

Rozczarowanie, stres i wyczerpanie.

Zamiast skupić się na języku, próbowałem dorównać osobom, które znacznie swobodniej czuły się w dużych grupach i spontanicznych rozmowach.

I długo wydawało mi się, że właśnie tak musi wyglądać nauka mówienia po angielsku.

Introwertyk a nauka angielskiego

Każda kolejna próba nauki języka była dla mnie walką nie tylko z angielskim, ale również z własnym charakterem.

Szczególnie męczył mnie small talk.

Rozmowy o pogodzie.

Przypadkowe pogawędki.

Pytania zadawane tylko po to, żeby podtrzymać rozmowę.

Zastanawiałem się:

„Po co rozmawiać o pogodzie, skoro oboje widzimy, co dzieje się za oknem?”

Dla mnie rozmowa była znacznie łatwiejsza, kiedy miała konkretny temat i cel.

Przez długi czas uważałem jednak, że problem leży we mnie.

Że jestem zbyt cichy.

Zbyt zamknięty.

Że jeśli chcę naprawdę dobrze mówić po angielsku, muszę najpierw stać się kimś zupełnie innym.

Czy introwertyk może swobodnie mówić po angielsku?

W pewnym momencie zrozumiałem coś, co całkowicie zmieniło moje podejście:

introwertyzm sam w sobie nie jest ani wadą, ani zaletą.

Nie muszę zmieniać swojej osobowości tylko po to, żeby nauczyć się języka.

Nie muszę być najgłośniejszą osobą w pomieszczeniu.

Nie muszę uwielbiać small talku.

Nie muszę nagle stać się duszą towarzystwa.

Mogę nauczyć się mówić po angielsku po swojemu.

Powiedziałem więc: dość.

Postanowiłem przestać walczyć ze sobą.

Moja własna, cicha rewolucja

Zamiast zmuszać się do rozmów w dużych, głośnych grupach, zacząłem szukać warunków, w których rzeczywiście czułem się komfortowo.

Znalazłem stałego, zaufanego partnera do rozmów.

Kogoś, przy kim nie czułem presji.

Kogoś, przy kim mogłem spokojnie popełniać błędy, zastanowić się przez chwilę i po prostu mówić.

Jednocześnie zacząłem pilnować regularnego rytmu pracy.

I właśnie wtedy coś zaczęło się zmieniać.

Angielski przestał być kolejnym testem mojej osobowości.

Stał się narzędziem komunikacji.

Jak introwertyk może ułatwić sobie rozmowę po angielsku?

Z czasem stworzyłem coś w rodzaju własnej instrukcji obsługi.

Wiedziałem, które sytuacje powodują u mnie największy stres, więc zacząłem się do nich przygotowywać.

Jednym z moich sposobów było posiadanie kilku gotowych konstrukcji, które pomagały mi rozpocząć rozmowę.

Zamiast zastanawiać się w stresie, jak zbudować każde pytanie od początku, miałem przygotowane naturalne zwroty.

Na przykład zamiast:

“What do you like to read?”

mogłem rozpocząć bardziej miękko:

“I’m curious what you like to read.”

To drobna różnica.

Dla mnie była jednak ogromna.

Nie chodziło o to, że pierwsze zdanie było złe.

Nie było.

Po prostu druga konstrukcja bardziej pasowała do mojego sposobu komunikowania się.

I właśnie wtedy język przestał być czymś, z czym muszę walczyć.

Stał się mostem do drugiego człowieka.

Introwertyk nie musi być mistrzem small talku

Z czasem odkryłem jeszcze jedną rzecz.

Nie musisz być duszą towarzystwa, żeby być dobrym rozmówcą.

Umiejętność rozmowy nie polega przecież wyłącznie na tym, kto mówi najwięcej.

Liczy się również słuchanie.

Zadawanie trafnych pytań.

Zainteresowanie drugim człowiekiem.

Umiejętność rozwinięcia ciekawego tematu.

I nagle cechy, które wcześniej uważałem za przeszkodę, zaczęły mi pomagać.

Nie musiałem mówić najgłośniej.

Chciałem mówić ciekawie, swobodnie i na temat.

Od cichego ucznia do lektora angielskiego

Moja droga nie była prosta.

Przeszedłem od ucznia, który bał się odezwać, do człowieka, dla którego angielski stał się ogromną częścią życia.

W końcu sam zostałem lektorem.

Ale to mi nie wystarczyło.

Widziałem, jak wiele osób przychodzi na kurs angielskiego z podobnym problemem.

Znają słowa.

Znają podstawy gramatyki.

Czasem rozumieją naprawdę dużo.

Ale kiedy przychodzi moment, żeby otworzyć usta i coś powiedzieć, pojawia się blokada.

I wtedy przypominałem sobie siebie.

Dlaczego stworzyłem Tongue-Twister?

Właśnie dlatego powstało Tongue-Twister.

Chciałem stworzyć szkołę językową, której sam kiedyś potrzebowałem.

Miejsce, w którym nie musisz być najgłośniejszą osobą w grupie, żeby robić postępy.

Miejsce, w którym można popełnić błąd i po prostu spróbować jeszcze raz.

Miejsce, w którym celem nie jest zmiana Twojego charakteru.

Celem jest nauczenie Cię komunikacji po angielsku.

W Tongue-Twister stawiamy na mówienie, regularne powtórki i praktyczne używanie języka.

Jednocześnie pamiętamy, że każdy człowiek ma własne tempo i własny sposób uczenia się.

Bo nauka angielskiego nie powinna polegać na udawaniu kogoś, kim nie jesteś.

Angielski dla introwertyków – od czego zacząć?

Jeżeli jesteś introwertykiem i stresuje Cię mówienie po angielsku, nie musisz od razu rzucać się w największą możliwą grupę konwersacyjną.

Zacznij spokojniej.

Znajdź osobę, przy której czujesz się swobodnie.

Przygotuj kilka zwrotów, które pomogą Ci rozpocząć rozmowę.

Rozmawiaj o tematach, które naprawdę Cię interesują.

Ćwicz regularnie.

I przede wszystkim:

nie porównuj swojego sposobu komunikacji z osobą, która uwielbia być w centrum uwagi.

Wasz cel może być dokładnie taki sam.

Droga do niego nie musi.

Twoja osobowość nie jest przeszkodą

Jeżeli jesteś introwertykiem, nie oznacza to, że jesteś skazany na samotną naukę angielskiego w domu.

Nie musisz też zmuszać się do zachowywania jak ktoś zupełnie inny.

Możesz pozostać sobą.

Możesz mówić spokojniej.

Możesz potrzebować chwili na zebranie myśli.

Możesz preferować rozmowę jeden na jeden albo mniejszą grupę.

A jednocześnie możesz bardzo dobrze mówić po angielsku.

Ja sam potrzebowałem czasu, żeby to zrozumieć.

I właśnie ta droga doprowadziła mnie do stworzenia Tongue-Twister.

Jeżeli również chcesz przełamać barierę językową, zapraszam Cię do naszej szkoły Tongue-Twister w centrum Warszawy.

Nie będziemy zmieniać Cię w ekstrawertyka.

Pomożemy Ci zacząć mówić po angielsku jako Ty.

Kacper
Założyciel i lektor Tongue-Twister

Autor Kacper Ziejewski

Ojciec założyciel Tongue-Twister.