Kacper Ziejewski

Angielski od zera dla dorosłych – jak przełamać strach przed mówieniem?

szkoła tongue-twister

Koniec z „Kali pić, Kali jeść” na wakacjach. Zobacz, jak dorośli warszawiacy przełamują strach i naprawdę zaczynają mówić po angielsku.

Cześć, mam na imię Kacper. Jestem założycielem i lektorem w kameralnej szkole językowej Tongue-Twister.

Gdy codziennie wchodzę na czwarte piętro naszej kamienicy przy ul. Świętokrzyskiej 20/410 w Warszawie, w oczach nowych dorosłych uczniów widzę dokładnie ten sam paraliżujący strach.

Znasz to uczucie?

Standardowa sytuacja: jesteś na upragnionych wakacjach w Hiszpanii. Stoisz w małym sklepiku przy plaży, a przemiły sprzedawca zagaja coś do Ciebie z uśmiechem.

I nagle – pustka.

W głowie gorączkowo przewracasz kartki ze szkolnych wspomnień. Próbujesz sklecić choć jedno sensowne zdanie, ale z ust wydobywają się tylko pojedyncze, chaotyczne słowa.

Wychodzi z tego bolesne:

„Kali jeść, Kali pić”.

Widzisz pytający wzrok rozmówcy i natychmiast zaczynasz analizować:

„Czy powiedziałem coś głupiego? Czy on w ogóle mnie zrozumiał?”

Twarz płonie ze wstydu, a Ty marzysz tylko o tym, żeby rozmowa jak najszybciej się skończyła.

Czy można nauczyć się angielskiego od zera jako dorosły?

Nauka angielskiego od zera w dorosłym życiu potrafi być ogromnym wyzwaniem.

Chcemy umieć wszystko od razu, a jednocześnie przytłacza nas normalne życie: praca, rodzina, obowiązki, brak czasu i głęboko zakorzeniony strach przed popełnieniem błędu.

Co wtedy robimy?

Szukamy najłatwiejszego rozwiązania.

Ściągamy aplikację na telefon. Klikamy w ekran w autobusie, powtarzamy słówka, zdobywamy punkty i mamy poczucie, że robimy postępy.

I oczywiście – aplikacje mogą być świetnym dodatkiem do nauki.

Problem pojawia się wtedy, kiedy trzeba zrobić coś zupełnie innego:

otworzyć usta i porozmawiać z żywym człowiekiem.

Nagle okazuje się, że rozpoznawanie słówek na ekranie i prowadzenie prawdziwej rozmowy to dwie zupełnie różne umiejętności.

Dlaczego po latach nauki nadal boimy się mówić po angielsku?

Wielu dorosłych trafiających do Tongue-Twister ma podobną historię.

Szkoła.

Podręcznik.

Ćwiczenia.

Wypełnianie luk.

Gramatyka.

Test.

Kolejny rozdział.

I znowu od początku.

Chcesz po prostu dogadać się w hotelu podczas wakacji, a tymczasem zastanawiasz się nad różnicą między Past Simple a Present Perfect.

Problem nie polega na tym, że gramatyka jest niepotrzebna.

Jest potrzebna.

Ale sama znajomość zasad nie gwarantuje, że będziesz potrafił spontanicznie użyć ich podczas prawdziwej rozmowy.

Możesz świetnie rozwiązywać ćwiczenia i jednocześnie zamarznąć, kiedy ktoś niespodziewanie zapyta Cię:

„Where are you from?”

I właśnie tę barierę trzeba przełamać.

Angielski od zera przez mówienie

To właśnie z niezgody na naukę, po której człowiek zna teorię, ale nadal boi się odezwać, stworzyłem Tongue-Twister.

Na naszych zajęciach ogromny nacisk kładziemy na mówienie.

Korzystamy z metody Direct Language Lab, która opiera się na intensywnej komunikacji, pytaniach, odpowiedziach i wielokrotnym używaniu nowych konstrukcji w rozmowie.

Nie czekamy miesiącami na moment, w którym uczeń będzie znał „wystarczająco dużo”, żeby wreszcie zacząć mówić.

Mówisz od początku.

Lektor pyta.

Ty odpowiadasz.

Popełniasz błąd.

Poprawiamy.

Powtarzasz poprawną konstrukcję.

I jedziemy dalej.

Dzięki temu język stopniowo przestaje być zagadką do rozwiązania w głowie, a zaczyna być tym, czym powinien być od początku:

narzędziem do komunikacji.

Wiesława – „Czy w moim wieku nauka angielskiego ma jeszcze sens?”

Doskonale pamiętam moment, kiedy na zajęcia trafiła Wiesława.

Miała około 60 lat i mnóstwo wątpliwości.

Bała się, że nie nadąży. Że inni będą szybsi. Że pamięć już nie ta. Że na naukę języka od zera jest po prostu za późno.

Zamiast surowego egzaminatora spotkała jednak cierpliwość i zajęcia dostosowane do jej możliwości.

Kiedy zobaczyła, że może po prostu próbować mówić bez ciągłego strachu przed oceną, napięcie zaczęło znikać.

Dzisiaj przychodzi na zajęcia z uśmiechem.

Bo na odzyskanie pewności siebie naprawdę nie jest za późno.

Mariusz – od strachu przed jednym słowem do swobodnej rozmowy

Mariusz miał około 30 lat, kiedy do nas trafił.

Przez lata żył z potężną blokadą językową.

Bał się wykrztusić z siebie nawet jedno słowo po angielsku.

Na zajęciach metodą Direct odkrył coś bardzo prostego, ale jednocześnie niezwykle wyzwalającego:

nie musi układać w głowie idealnych, skomplikowanych zdań.

Może zacząć prosto.

Najważniejsze jest to, żeby rozmowa płynęła.

Dzisiaj Mariusz mówi znacznie swobodniej. Używa prostych konstrukcji, rozwija je i przede wszystkim nie zatrzymuje się przy każdym zdaniu, żeby analizować każdy możliwy błąd.

Łukasz – trzy lata nauki i coraz więcej swobody

Jako nauczyciel uwielbiam też obserwować drogę, jaką przeszedł Łukasz.

Kiedy zaczynaliśmy, miał około 40 lat i sporo złych doświadczeń z wcześniejszą nauką.

Uczy się ze mną już od trzech lat.

Na zajęciach konsekwentnie poprawiam jego błędy, ale robimy to w luźnej, przyjacielskiej atmosferze.

Nie chodzi o to, żeby uczeń bał się popełnić błąd.

Chodzi o to, żeby:

powiedział → został poprawiony → powtórzył → zapamiętał → użył ponownie.

Dziś Łukasz sypie potocznymi zwrotami jak z rękawa i żartuje, że to najlepsza szkoła po tej stronie Atlantyku!

Artur – „Myślałem, że gramatyka zajmie mi wieki”

Artur przyszedł do nas z bardzo konkretnym postanowieniem:

musi wreszcie zacząć mówić.

Jednocześnie był przekonany, że opanowanie angielskiej gramatyki zajmie mu wieki.

Trafił pod skrzydła naszego lektora Radka.

I wtedy okazało się, że wiele zasad można wyjaśnić w kilka minut, a następnie natychmiast wykorzystać je w żywej rozmowie.

Zamiast godziny teorii:

krótkie wyjaśnienie → przykład → rozmowa → powtórzenie.

I nagle gramatyka przestaje wyglądać jak potwór.

Izabela – kiedy słówka wreszcie zostają w głowie

Podobną drogę przeszła Izabela.

Miała około 55 lat i po wcześniejszych kursach czuła w głowie absolutny chaos.

Uczyła się słówek, ale po pewnym czasie po prostu je zapominała.

Podczas zajęć z Radkiem zaczęła regularnie używać nowych słów na głos, w kolejnych pytaniach i odpowiedziach.

Dzięki powtórkom słownictwo przestało być listą do wykucia.

Zaczęło być częścią rozmowy.

I właśnie wtedy angielski zaczął stawać się dla niej coraz bardziej naturalny.

Jak zacząć naukę angielskiego od zera?

Jeżeli zaczynasz od podstaw albo wracasz do angielskiego po wielu latach, nie próbuj nauczyć się wszystkiego naraz.

Nie musisz znać wszystkich czasów.

Nie musisz mieć ogromnego zasobu słownictwa.

Nie musisz mówić idealnie.

Na początku potrzebujesz przede wszystkim jednego:

zacząć używać tego, co już znasz.

Nawet jeśli potrafisz powiedzieć tylko kilka prostych zdań – powiedz je.

A potem kolejne.

I kolejne.

Z czasem przestajesz tłumaczyć wszystko w głowie i zaczynasz reagować coraz bardziej automatycznie.

Przestań milczeć. Czas odzyskać swój głos!

Nie musisz na wakacjach udawać, że nie słyszysz, kiedy ktoś zadaje Ci pytanie.

Nie musisz czekać, aż poznasz całą gramatykę, zanim odważysz się odezwać.

I nie musisz wstydzić się błędów.

Błędy są częścią nauki języka.

Jeżeli chcesz zacząć mówić po angielsku, w Tongue-Twister prowadzimy zajęcia dla dorosłych na różnych poziomach – również dla osób zaczynających praktycznie od zera.

Możesz uczyć się stacjonarnie w centrum Warszawy przy ul. Świętokrzyskiej 20 albo online.

Daj sobie szansę na naukę bez ciągłego strachu przed oceną.

Bo celem nie jest perfekcyjny test z gramatyki.

Celem jest moment, kiedy ktoś odezwie się do Ciebie po angielsku, a Ty po prostu mu odpowiesz.

Kacper
Założyciel i lektor szkoły językowej Tongue-Twister

Autor Kacper Ziejewski

Ojciec założyciel Tongue-Twister.